PTTK

główna  mapa  napisz  kontakt  konkursy  serwer

english by Google

WYSZUKIWARKA

english deutsch


zapisz się do PTTK
korzystaj z rabatów

ANKIETA
Rajdy piesze - jakiej długości są najfajniejsze
do 10 km
15 km
20 km
25 km
ponad 25 km

PTTK na Facebook

Instagram

Karta Dużej Rodziny

logo Rok Turystyki Rowerowej

logo Turystyka Rodzinna

logo Turystyka dla wszystkich


Młodzież

newsletter
---> Powrót do działu "Pożegnania"

Pożegnanie Andrzeja Scheera

Andrzej Scheer

W sobotę 22 maja 2010 roku na cmentarzu w Świdnicy pożegnaliśmy naszego Kolegę Andrzeja Scheera, założyciela  i  jedynego prezesa Ogólnopolskiego Klubu Badaczy i Miłośników Krzyży Pokutnych i Rzeźb Przydrożnych.

Pamiętam doskonale ten słoneczny dzień 1986 roku, kiedy to spotkaliśmy się na I Biesiadzie Pokutnej. Wydawało się wtedy wielu uczestnikom, że  będzie to tylko zwykła impreza, ot taka ciekawostka. A okazało się, że wszystko było jak najbardziej poważne. Już wtedy było widać, iż  Andrzej daleki jest od żartów. Ponieważ spotykałem Go już wcześniej na różnych  prelekcjach i pogadankach, z jakimi objeżdżał cały Dolny Śląsk, wiedziałem jaką dysponuje wiedzą  o tych niepopularnych i nieznanych wówczas obiektach jakimi były krzyże pokutne. Ta pierwsza biesiada w Świdnicy  ukazała wszystkim jej uczestnikom możliwości poznawania czegoś nowego.  Zobaczyliśmy wówczas że sami możemy brać udział nie tylko w wycieczkach ale także w tworzeniu „życia” nowej organizacji. A gdy wieść się rozeszła jak fajnie było , to na następne biesiady chętnych przybywało coraz więcej. W okresie swojej świetności Bractwo liczyło kilkuset członków. Przyjeżdżali ludzie nie tylko z Polski, ale i z dalszych stron świata. Aby jednak nikt nie myślał że Biesiada Pokutna to taka rozrywkowa impreza, muszę powiedzieć, że każda, ale to każda z biesiad miała tak bogaty program, że aby zobaczyć wszystko co sobie założyliśmy trzeba dobrze było się sprężać i trzymać wyznaczonego programu. Dzięki temu jednak w krótkim czasie członkowie Bractwa, a trzeba wiedzieć, że przyjeżdżały tu całe rodziny, poznały większość z kilkuset zachowanych krzyży pokutnych. Dlatego też rozszerzono poznawanie na inne obiekty . Były to wszelkiego typu rzeźby i figury przydrożne. Obejrzeliśmy ich chyba tysiące. Wiele z nich zostało naprawionych przez członków Bractwa. Przy wielu uporządkowano otoczenie. Ale także w trakcie istnienia Klubu odkryto wiele nowych obiektów. By prace te czy odkrycia nie poszły na marne w ramach Klubu wydawano różne publikacje. W sumie ukazało ich się ich kilkaset .

 Wieczorami po całym dniu wrażeń  zawsze spotykaliśmy się aby pogadać, wysłuchać prelekcji a później już w mniejszych grupkach dyskutować , nieraz zażarcie na interesujące nas tematy. A żeby nie było monotonii spotykało nas mnóstwo niespodzianek. A to autobus się zepsuł, a to niedojechał, czy zaklinował się pod wiaduktem. Trafiało się też w strefie przygranicznej że niektórych z uczestników biesiad zamykano do wyjaśnienia za naruszenie granicy państwowej. Przytrafiały się nam momenty smutne, jak i też wesołe. Ale trzeba to dobitnie powiedzieć: Aby te wszystkie imprezy odbywały się gładko wymagało to wykonania olbrzymiej pracy przygotowawczej. Większość ludzi  nie wie nic o tym. Ja mogłem doświadczyć tego na własnej skórze. Gdy Andrzej organizował  pierwszą biesiadę „międzynarodową” przez kilka dni nocował u mnie w Zgorzelcu. A z samego rana wyruszaliśmy „maluszkiem” na objazdy tras. Te nasze objazdy trwały całe dnie i praktycznie kończyliśmy je dopiero wtedy jak było już tak ciemno że nic  nie  można było sprawdzić. Tak więc była to praca ponad siły przeciętnego człowieka , a przecież Andrzej musiał jeszcze w domu przetrawić zebrane przez nas wiadomości  i  odpowiednio je opracować. A jeszcze pozałatwiać sprawy transportowe, noclegowe, czy żywieniowe. Przygotować publikacje i inne materiały potrzebne uczestnikom.  Myślę że przeciętny organizator podobnych  imprez dałby sobie dawno spokój, a Andrzej zorganizował nam  kilkadziesiąt  pięknych  Biesiad Pokutnych. I to jest piękne. To jest to co zapamiętamy. A jakim był Andrzej człowiekiem niech każdy odpowie sobie sam, we własnym sumieniu. Ja nie będę tego nawet próbował. Myślę że moje zdanie na ten temat jest zawarte w tych kilku słowach pożegnania, które wypowiedziałem  nad  grobem Andrzeja, a które pozwolę sobie tutaj przytoczyć.

 Andrzeju, odszedłeś już od nas!
 
Odszedłeś niespodziewanie. Tak niespodziewanie, że nie możemy w to uwierzyć. Ale, niestety tak to już jest na tym naszym świecie urządzone, że Pan nasz powołuje do siebie w pierwszej kolejności ludzi dobrych, ludzi pracowitych, ludzi dających a nie biorących. A takim właśnie byłeś człowiekiem, Andrzeju. Byłeś prawdziwym pasjonatą. Twoje zaangażowanie w to co robiłeś było niewyobrażalne. Wszystko robiłeś do końca. Nic nie pozostawiałeś przypadkowi. A to wszystko robiłeś przecież głównie dla nas. To Twojej pracy i pasji zawdzięczamy tyle nowego. To dzięki organizowanym przez Ciebie Biesiadom Pokutnym mogliśmy spotykać się i wciąż poznawać, wciąż dyskutować. To dzięki twojej, Andrzeju, postawie i Twoim działaniom, wśród niektórych z nas pojawił się zalążek pasji podobnej Twojej.
                Teraz, Andrzeju, gdy jesteś już w domu Ojca, w tak zwanym lepszym świecie, świecie w którym zaznasz spokoju, ciszy i ukojenia. W świecie, w którym nie sięgnie Cię już żadne złe słowo, patrzysz na nas z góry i pewnie cieszy Cię widok tylu zgromadzonych tu ludzi. Przyjaciół i znajomych, koleżanek i kolegów, którzy przyszli Cię pożegnać. Ale zapewne smuci Cię widok pogrążonej w żalu rodziny. Bo, wiem to doskonale, praca dla innych była  Twoją pasją, ale najważniejsza dla Ciebie, drogi Andrzeju, była Twoja kochająca Cię rodzina. Twoja żona Iwona, Twoje dzieci i ostatnio Twoje wnuki. Miałeś bowiem to szczęście, że zostałeś dziadkiem. I właśnie dlatego, Andrzeju, patrz tam z góry i bacz by nic złego im się nie działo.
My natomiast, tu na ziemi zadbamy o to by pamięć o Twojej pracy, o tym czego dokonałeś nie zanikła. Bo przecież wszyscy, czy chcemy czy nie, podążamy tą samą ścieżką co Ty. I prędzej czy później spotkamy się z Tobą. Dlatego dbać będziemy o to byśmy mogli stanąć, jak Ty stanąłeś, przed Ojcem naszym, i byśmy mogli odważnie spojrzeć Ci w oczy i powiedzieć: Witaj Andrzeju.
A teraz , drogi Andrzeju, Śpij spokojnie, nie zapomnimy o Tobie. Śpij spokojnie…
                                                                                                                                                         Krzysztof Tęcza

 

+---+++---+
zdjęcie   SERWISY: 
 SZLAKI
 ODDZIAŁY
 OBIEKTY
 GOŚCINIEC
zdjęcie   NA SKRÓTY: 
 KONTAKT
 WSTĄP DO PTTK
 ODZNAKI PTTK
 RABATY PTTK
 PARAGRAFY
 IMPREZY

reklama
reklama
reklama

reklama

reklama

reklama
reklama

reklama

reklama

reklama

reklama
ORIENT - projektowanie stron internetowych

Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze  KRS 0000100817
© Wszelkie prawa zastrzeżone
 
 

Do działania stron w domenie pttk.pl używane są cookies. Polityka cookies.
Użytkownik wyraża zgodę na cookies przez ustawienie lub pozostawienie
opcji swojej przeglądarki zezwalającej na cookies.